Dobre zdjęcie ?
To sen utkany z fotonów
Sen ?
Projekcja świata dźwięków.




Ten blog to swoista Wieża Babel. Fotograficzny i muzyczny miszmasz. Zdjęcia słabe, przeciętne, dobre, na pewno dla mnie w jakimś stopniu istotne. Rejestracja otaczającego mnie świata, rzeczy przyziemne, wzniosłe. Wszak nie samymi marzeniami człowiek żyje, a sen to tylko 1/3 naszego czasu.

Wizyta w dawnej siedzibie I KMP w Łodzi

W sobotę wybrałem się na foto-spacer  organizowany przez Radio Łódź

Zaletą takiej imprezy jest możliwość odwiedzenia miejsc do których  na co dzień nie tak łatwo się dostać. Dodatkowo na miejscu można było wypróbować obiektywy firmy Tokina udostępnione przez firmę Foto ABC. Osobiście tego typu spotkania traktuje bardziej spacerowo – towarzysko niż fotograficznie. Ze względów organizacyjnych czas na fotografowanie na ogół jest dość mocno ograniczony, tu mieliśmy godzinę. Niestety dość wolno się wczuwam w klimat nowego miejsca i tak naprawdę zaczynam fotografować po jakiś 30-40 minutach przebywania w nim i chłonięcia jego atmosfery.  Jak łatwo policzyć czasu na zrobienie zdjęć zostaje niewiele. Tak duży budynek świecący pustkami wywołał na mnie dość przygnębiające wrażenie, dodatkowo pogłębiane widokiem zakratowanych  i zabezpieczonych siatkami okien.  Pewnie dlatego  ze wszystkich zdjęć usunąłem kolor.

PN_20160319_0014

PN_20160319_0030

PN_20160319_0038

PN_20160319_0047

PN_20160319_0050

PN_20160319_0062

PN_20160319_0089

PN_20160319_0098

PN_20160319_0106

PN_20160319_0112

„Pajęczyna czasu” – pajęczyna snów, krótko o wystawie Mariusza Nowickiego

„kto potrafi
pomiędzy miłość i śmierć
wpleść anegdotę o istnieniu”

Halina Poświatowska

 

„Co autor miał na myśli?” – znienawidzone pytanie z lat szkolnych. Nie wiem i nawet nie będę próbował zgadywać. Mam to szczęście, że gdy emocje już opadną, będę mógł zapytać o to autora.
„Pajęczyna czasu” − wystawa fotografii autorstwa Mariusza Nowickiego.
Historia kilku pokoleń zapisana w ścianach jednego pokoju.

Niektóre prace może są zbyt sentymentalne,  może zbyt osobiste? nie do końca czytelne, ale zestawione z innymi tworzą spójną i ciekawą opowieść.
Dlaczego o niej piszę?
Przez te zadrukowane kawałki papieru zawieszone na ścianach galerii, budziłem się w nocy zlany potem. Ja, który wieczorem przykładam głowę do poduszki i natychmiast zasypiam jak kamień. Śpię, nie śniąc, aż do bladego świtu. Dlaczego więc dzień po wernisażu jest inaczej ?  Być może w końcu dojrzałem by zacząć śnić.  Pamiętam, jak kiedyś zapytałem moją babcię, dlaczego czyta głównie biografie, najnudniejsze książki na świecie. Uśmiechnęła się i powiedziała: „Historia ludzkiego życia jest fascynująca”. Patrząc na swoje odbicie w szybie biblioteczki, ciągnęła dalej: „Na starość zaczynamy podsumowania, zestawiamy swoje życie z innymi, szukamy odpowiedzi. I mimo że nasze, w porównaniu z innymi, jest jak ten oto okruch chleba na stole, to cieszy, gdy znajdziemy choć jakąś cząstkę wspólną. Czasami wydarzenia opisane w książce przywołują wspomnienia z naszego życia, ukryte gdzieś głęboko i zapomniane, wywołując uśmiech, czasami łzy”. Pamiętam, pobiegłem wtedy do biblioteczki, wyciągnąłem jedną z jej książek i zacząłem czytać. Po dwóch dniach jednak poległem. Pewnie to moje, kilkuletnie wówczas życie nie miało jeszcze wystarczającej dawki wspomnień, a od cudzych bardziej interesowało mnie własne miejsce w otaczającym świecie. Dziś zdarza mi się czasami sięgnąć po biografię, choć nadal nie jest to mój ulubiony gatunek. Zdecydowanie ciekawszy jest bezpośredni kontakt z człowiekiem.

„Zaczęło się to tak, jak zaczynają się tego rodzaju historie. Najzwyklej w świecie…”

… Od rozmowy z matką, która z nostalgią wspomina swoją młodość. Opowiada synowi historię rodziny, przywołuje wspomnienia, które już dawno gdzieś się zapodziały. Opowiada anegdotki z jego dzieciństwa, wszak był zbyt mały, by to wszystko pamiętać. Gdy matka odchodzi, odchodzą z nią jej historie, te, których nie zdążyła przekazać. Została mu tylko to co zdołał zapamiętać, stare albumy rodzinne, pewnie jakieś kartki, listy, stare zaproszenia na ślub, pamiątka pierwszej komunii. Być może nawet maskotki z dzieciństwa, jak ten miś, o którym już dawno zapomniał, a którego matka przechowywała gdzieś wśród własnych pamiątek.

Oczywiście nie mam pojęcia, czy tak rzeczywiście było i skąd pomysł na taką wystawę, ale…

W pewnym momencie do autora dociera, że jedynym świadkiem minionych wydarzeń zostają ściany pokoju. Nieme, zimne, ale przecież przyjazne. Przez wiele lat dawały schronienie, pilnowały prywatności, były świadkiem spotkań rodzinnych, dorastania dzieci, umierania. Chłonęły to wszystko jak gąbka. O, jakże byłoby dobrze się z nimi porozumieć! Jemu się to udało. Znalazł jakiś magiczny sposób i nagle z tych ścian zaczęły spływać ku niemu historie żyjących tu ludzi. Ściany stały się pomostem łączącym przeszłość z teraźniejszością, dzięki czemu choć przez chwilę mogliśmy oglądać świat ukryty do tej pory wewnątrz pokoju.

Wystawa nostalgiczna, przynosi jednak podmuch optymizmu. Wszak, jeśli tylko wystarczająco mocno obudzimy własne wspomnienia, możemy siadać z bliskimi przy suto zastawionym stole i wspominać, dzielić się troskami i radościami.

Wspaniałe jest to, że mimo retrospekcji, autorowi udało się pokazać życie, a nie życiorys. Szczególnie ważne jest to w czasach, gdy większość z nas żyje w wirtualnej rzeczywistości, zamkniętej gdzieś miedzy smartfonem a komputerem, podnosząc głowę tylko po to, by zobaczyć, na jakim etapie podróży jest w danej chwili. Coraz częściej porozumiewamy się krótkimi komunikatami, wyrażając własne emocje za pomocą średników, nawiasów czy pojedynczych liter. Gdzie forma staje się ważniejsza od treści: nie ważne co, byle tylko rzucało się w oczy. Ta wystawa jest pewnego rodzaju oazą, gdzie możemy spokojnie zanurzyć się w życiu, i płynąć w harmonii z przemijaniem.

 

„Pisanie życiorysu” Wisława Szymborska

Co trzeba?
Trzeba napisać podanie,
a do podania dołączyć życiorys.

Bez względu na długość życia
życiorys powinien być krótki.

Obowiązuje zwięzłość i selekcja faktów.
Zamiana krajobrazów na adresy
i chwiejnych wspomnień w nieruchome daty.

Z wszystkich miłości starczy ślubna,
a z dzieci tylko urodzone.

Ważniejsze, kto cię zna, niż kogo znasz.
Podróże tylko jeśli zagraniczne.
Przynależność do czego, ale nie dlaczego.
Odznaczenia bez za co.

Pisz tak, jakbyś z sobą nigdy nie rozmawiał
i omijał z daleka.

Pomiń milczeniem psy, koty i ptaki,
pamiątkowe rupiecie, przyjaciół i sny.

Raczej cena niż wartość
i tytuł niż treść.
Raczej już numer butów, niż dokąd on idzie,
ten za kogo uchodzisz.

Do tego fotografia z odsłoniętym uchem.
Liczy się jego kształt, nie to, co słychać.
Co słychać?
Łomot maszyn, które mielą papier.

01

07

10

12

 

13

Drzewa w czerni i bieli

Miała być dzisiaj krótka rozprawka na temat fotografii czarno białej. Dlaczego w fotografii aktu to prawie zawsze a w przyrodniczej czasami. O fakturach, kształtach, uproszczeniach. Miało, ale nie będzie.
Siedząc w fotelu, sącząc z kieliszka płyn, w którym mistrzowie zamknęli słońce, rozległe pola, torfowiska, szum wiatru, i chłód strumienia przeglądałem tomik poezji H. Poświatowskiej  zmieniłem zdanie.
Tamten wpis może poczekać, dziś mam przecież gotowca :)

Dlaczego nie drzewem

„dlaczego nie drzewem
drzewo o krwiobiegu złotym
tak samo pnie się wzwyż
zachłannie rośnie
dojrzewa
w skupieniu
w nagrzane słońcem południe
rodzi
jesienią
odrzuca pamięć lata
porywczym rękom wiatru
oddając liści sierść
ekshibicjonizm drzewa
i doskonała pod mym łokciem
kiedy piszę – śmierć”

 

_DSC9683

_DSC9719

_DSC9691

_DSC9754

_DSC9763

1044777_658634060826881_1722531448_n

_DSC0553a

Sesja urodzinowa

Fotograficzna sesja urodzinowa.

Na ul Przybyszewskiego jest jedno magiczne miejsce które lubię odwiedzać. Miejsce zupełnie nietypowe dla faceta, który nie zna się na modzie i ona go totalnie nie interesuje. Jest to artystyczna pracownia krawiecka First Fashion Studio. (Już widzę uśmieszki na twarzach moich kolegów gdy to przeczytają) Dziewczyny szyją tam ciuchy dla znanych polskich projektantów mody. Studenci realizują, swoje prace dyplomowe. Powstają tam jednostkowe rzeczy dla klientów indywidualnych. Właśnie ta różnorodność pobudza mą wyobraźnię. Nie zawsze i nie wszystko mi się podoba ale czasami pojawia się ciuch, który mnie zaintryguje. Tak było z czerwoną sukienką w białe groch z mnóstwem haleczek pod spodem. Okazało się że, to jeden z tych projektów indywidualnych szytych na specjalną okazję – urodziny. Kiecka fajna, szkoda tylko że na krawieckim manekinie, a ja koniecznie chciałbym zobaczyć w niej jej właścicielkę. Krótka dyskusja z dziewczynami i szybki telefon do klientki. Wykorzystałem zaskoczenie i już za chwilę byliśmy umówieni na sesję fotograficzną. Po kilku dniach potrzebnych na załatwienie samochodu stawiliśmy się wszyscy na Księży Młynie. Rzeczywistość okazała się jeszcze lepsza niż moje wyobrażenie. Z samochodu wysiadła atrakcyjna i elegancka kobieta. Sama sesja nie obyła się bez przygód, gdy dotarliśmy na miejsce niebo zasnuły ciężkie grube chmury zabierając resztki wieczornego światła. Po 10 minutach musieliśmy zwolnić kabriolet, z nieba zaczęły lać się strugi deszczu.
Na szczęście czasu i światła wystarczyło na zrobienie zdjęć, a dzięki ulewie poznaliśmy bardzo interesującą parę, która razem z nami schowała się przed deszczem. Przegadaliśmy z nimi ponad godzinę dowiadując się wielu ciekawych rzeczy o Łodzi. Okazało się bowiem że Milena jest przewodnikiem po naszym mieście.

 

Urodzinowa sesja fotograficzna

Urodzinowa sesja fotograficzna

Urodzinowa sesja fotograficzna

Urodzinowa sesja fotograficzna

Urodzinowa sesja fotograficzna

Urodzinowa sesja fotograficzna

Urodzinowa sesja fotograficzna

Urodzinowa sesja fotograficzna

Urodzinowa sesja fotograficzna

Urodzinowa sesja fotograficzna

Urodzinowa sesja fotograficzna

Urodzinowa sesja fotograficzna

Urodzinowa sesja fotograficzna

Urodzinowa sesja fotograficzna

PN_20140808_MO_0367

Kaszubski krajobraz

Kaszubski krajobraz …

Legenda głosi że, Bóg tworząc świat wziął wielki worek, w którym pełno było gór, dolin i lasów, pól i jezior, rzek, mórz i innych rzeczy. Pracowicie rozmieszczał jego zawartość  na idealnie gładkiej ziemi tworząc różne krainy. Tak powstały wielkie oceany i wysokie góry, ogromne lasy, zielone równiny i nagie pustynie. Przyglądając się z zadowoleniem swemu dziełu, bawiąc się grudką gliny  ulepił człowieka, tchnął w niego życie. Stworzył też aniołów, aby opiekowali się ludźmi.  Gdy zasiadł zmęczony na swym tronie podszedł do niego anioł mający opiekować się Kaszubami. Ojcze, popatrz na ten biedny, kaszubski kraj. Ludzie są smutni. Zostawiłeś tam tylko jałowe, piaszczyste pola. Czy naprawdę nie mogłeś dać im nic więcej? Na te słowa Stwórca wziął swój worek potrząsną nim, na dnie pozostały jeszcze różne okruchy, pagórki, rzeki, jeziora, spadły z impetem na ziemię tworząc przepiękną mozaikę. Wszyscy byli zaskoczeni, nie spodziewali się że, z resztek  może powstać tak piękna kraina.

 

Panorama kaszub

Panorama Kaszub

Jezioro Wdzydze

Jezioro Wdzydze

Jezioro kaszuby

Jezioro Ostrzyckie

Wierzyca

Wieżyca

Zachód słońca

Zachód słońca

Noc nad morzem

Noc nad morzem

Burza na jeziorze Wdzydze

Burza na jeziorze Wdzydze